środa, 26 września 2012

Dziś

A dzisiaj w planach wieczór z Psiółą K. :)))

Kino...
Doczekać się nie mogę.
To swego rodzaju dla mnie powrót do przeszłości i do lat szkolnych.Myślę, że się nie zawiodę tym bardziej,że głośno o tym filmie.A recenzje mówią w większości "film, który warto zobaczyć" więc idę.
Sprawdzałam właśnie na stronie ilość zajętych miejsc w kinie.I seans na 18:00, 19:00 i 20:40 całe sale pełne.
Jutro napiszę czy faktycznie było warto.

A tymczasem plakat filmu na który się wybieramy  z Psiółą :)


poniedziałek, 24 września 2012

Są takie dni

Są takie dni ,że wszystko idzie zgodnie "z planem".
Począwszy od zrobienia makijażu , który dzisiaj jakoś tak  wygląda lepiej niż np.wczoraj.Mimo ,że codziennie robi się na twarzy to samo malowidło.Włosy których wygląd się nie zmienił ,dzisiaj układają się rewelacyjnie.Ciuchy, które w szafie leżą trochę i ciut,ciut dłużej,dzisiaj wyglądają WOW.
I słońce zaświeci to do razu człowiek energie czerpie.Ja bynajmniej tak mam.Jak jest słońce to już mi dobrze.Kiedy spotkam się z kimś kto podtrzyma na duchu a nawet nie musi tego robić bo rozmowa o głupotach nawet już dużo daje.Kiedy jest wysprzątane,ugotowane,poprane...
tak ,dzisiaj mam taki właśnie dzień.
I gęba mi się cieszy,że w środę do kina się wybieram na wyczekiwany przeze mnie film....i znów mi się gęba cieszy ,że w weekend studia mi się zaczynają, te po których będę mogła sobie mgr w CV napisać :P, który miejmy nadzieję mi się kiedyś przyda.I ludzi spotkam na zajęciach tych już mi dobrze znanych jak i tych nowych.Kurcze no, chłone takie dni w pełni.
Psycha mi podupadła przez ostatnie miesiące??Tak,mogę powiedzieć już ,że miesiące.Dlatego cieszę z pierdół.Pewnie jeszcze wiele zmartwień przede mną.Dużo jeszcze spraw niewyjaśnionych jest.Czekam w dalszym ciągu na rozwój wydarzeń....domowych...
Pełno niewiadomych.Ale dzisiaj w głowie mi jest lepiej i muszę to podtrzymać jak najdłużej.Bo dzisiaj jest po prostu miło.

Mam kilka zdjęć z wczorajszego mega długiego spaceru.I muszę wspomnieć,że Córulinda, która wczoraj skończyła 2,5 roku :))) była super dzielna. Bo wytrzymała chodzenie bez swojej spacerówki o którą wręcz często błaga bo ją nóżki bolą :) Chyba pomógł nam jej mały wózeczek na którym mogła się podeprzeć w chwili kryzysu :P
I królik z nami był, który pilnował kasztanów żeby nie wypadły.Swoją drogą spóźniłyśmy się po te kasztany bo wszędzie już wszystko przebrane.Ale trochę mamy.Jak się zbiorę to spróbujemy zrobić ludki bo jej obiecałam :) chociaż wielkiego zainteresowania z jej strony zbieraniem kasztanów nie zauważyłam.Jak tylko robiłam przerwe to ona "mama oć na spacel" to szłam na spacer i dorzucałam bez większego zatrzymywania się małe zdobycze :)




piątek, 21 września 2012

Jest dobrze

Dziecko się przyzwyczaja.Muszę to napisać choć pewnie jeszcze zdarzy nam się popłakiwanie,poranne marudzenie itp.ALEEEE.... od dwóch dni Meluta dzielnie wstaje, mówi sama ,że idzie do przedszkola, nie płacze, ponoć też ładnie wchodzi do sali machając tacie na pożegnanie.I wczoraj też jak ją odbieraliśmy to nie płakała.Buźka tylko w podkówke i ładnie wyszła z sali. Przed nami weekend.Więc 2dni przerwy.Muszę jej wytłumaczyć o co chodzi ,że teraz sobie pobędziemy w domu a od poniedziałku znów maraton.Chorobowo ona lepiej.Antybiotyk jutro kończy.Kaszlnie czasami ale kataru nie ma.
Mnie nadal trzyma.


Zimno już jest.Rano coś okropnego.W mieszkaniu też zimnica.Mogli by już zacząć grzać.Poważnie.Bo się nawet w wannie nie potrafię wygrzać.Jesień...

czwartek, 20 września 2012

Prywatna pogodynka

Pogoda taka zmienna,że łatwo o choróbsko.Niby słońce a chłodno.Zawiewa.Nijak nie potrafię się ubrać w taką pogode.
No i takie zjawiska różne się obserwuje.Było słońce,nagle przyszły chmury,lało jakby z wiadra. I tęcza,nawet dwie.Meluśka lubi i sobie patrzy.



I chyba zostanie pogodynką :P
Jak w tv jest pokazywana prognoza pogody to zawsze komentuje.
Jak nie ma chmurek na mapie "mamooo nie leje desc, 
buza nie idzie"
Nie musze się gapić w telewizor żeby wiedzieć jaka pogoda bo mi Mel doniesie :)


Remonty

Nie u nas.U sąsiada.Znów się właściciel zmienił.Ale teraz to już chyba na dłużej ktoś zagości nad naszym mieszkaniem.Od rana tylko walą tymi młotami,wiercą udarami...któryś dzień.
I co jeszcze się okazało?Że muszą u nas sufit w łazience rozwalić.Żeby jakąś rurę przeciągnąć coś tam.Nie znam się.Już wczoraj się wykłócałam z rzekomym panem hydraulikiem i jakimś fachurą od takich spraw.Nie wyraziłam zgody i niech sobie szukają innych rozwiązań.Bo niby mała rzecz do zrobienia a rozwaloną będe miała całą łazienke.Dzisiaj znów mnie zaatakowali poranną wizytą.Tyle,że przyszedł właściciel mieszkania (młody taki na moje oko nie wiem 30lat, lekko przerażony sytuacją) i szef z firmy która tam dłubie się w tym mieszkaniu.Naobiecywali,że będzie po mistrzowsku,posprzątają na błysk i że cała operacja potrwa 2,3 godziny i tu uwaga!! Postarają się nie naruszyć płytek!!
No odpadłam.Poleciałam po tego hydraulika z wczoraj , ściągnęłam go do siebie i pytam jak on to widzi. Niby ma być ok.Jasne!
Zgodziłam się a jak.... wszystko biorą na siebie.Mam sobie nawet zdjęcia porobić na wszelki wypadek!
Na jaki wypadek pytam?? Ok ja się już niczym nie przejmuje.Będą problemy to będą je rozwiązywać.
Nienawidze remontów.Ani swoich ani u sąsiadów...
Tzn.swój zniosę ale muszę się ewakuować na ten czas :P

wtorek, 18 września 2012

Nasz poranek

Dzisiaj znów to samo.Pobudka.Przeciąganie się.No i Meluta zawija się w kołderke.Tylko oczka widać.
"nie ide do kola, ide pać, nie ciem ić do kola"
Ryk, płacz.Moje ubieranie jej i zagadywanie jak tylko się da.Że świnka Peppa też chodzi, że dzieci będą, że pójdą na plac zabaw.
No ryczy.Leki wzięła.Zęby umyte.Płacze.Wciskam jej kalosze.Wychodzi.Patrzy na mnie z rąk taty smutno.
Kurcze szkoda mi jej jak diabli.Chciałabym już takiego etapu,że wstaje , uśmiecha się, ubiera, mówi co dzisiaj może będzie się działo w przedszkolu. Tiaa cudowne dziecko.

Może jak w przyszłym roku będzie starsza to będzie łatwiej.A póki co musimy to przejść...
Przeraża mnie też wizja zimy jak o godzinie 7.30 będzie jeszcze ciemno a tu wstawać trzeba będzie i ubierać się.Nie chodzi mi o wstawanie :) bo ja to moge i o wiele wcześniej ale ,że ona zobaczy ,że ciemno to po jakie licho ma wstawać jak noc??



Zdjęcie sprzed 2 tygodni.Na polu :)
Mel ma taką krótką fryzurkę teraz.Dalej jest antyspinkowa i antygumkowa więc nie zapuszczamy.

poniedziałek, 17 września 2012

Po przerwie i prośba :)

Po tygodniowej przerwie Mel wybyła do przedszkola.Dzisiaj inaczej.Bo jej nie odprowadziłam tylko zawiózł ją tata.Gdzieś ostatnio wyczytałam,że to ponoć lepsze rozwiązanie jak tata oddaje dziecko.I pretensje będzie miała do niego najwyżej ,że ją tam zostawia a nie do mnie :P żart...
Wieczorem jeszcze z szerokim uśmiechem mówiła ,że idzie do przedszkola,że chce do dzieci.Wiedziałam,że rano będzie inaczej.
Budzik zadzwonił.Wstałam.Mel się przeciąga,oczy zamyka mówi "spimy jesce mamooo"
W każdym bądź razie.Dała się ubrać ale były łzy.Przy ubieraniu butów łezki jej poleciały.Usta w podkówke.Smutno...
W ostatniej chwili przed wyjściem z domu zostawiła mi swojego królika a poleciała po innego.
Ma obiecane,że po nią przyjedziemy i spędze z nią miłe popołudnie :)

A tak z innej beczki..Chciałabym kupić w aptece coś co wzmocni jej odporność choć troszkę.Jakaś wit C , syrop. Nie wiem...
Może wy drogie Mamy i nie Mamy :) możecie coś polecić dla 2,5 latki??
Wiem,że sporo można wymyślać dla starszych dzieci,więcej można rzeczy podać ale dla takiego knypka mam problem...
Jeśli macie jakieś domowe sposoby to też będą mile widziane :)

życzę miłego dziona. U mnie słońce wali w okna.Wychodzę się przejść :)

sobota, 15 września 2012

Dr Amelia

Chorujemy.Sobie nadal.A jak.Jest antybiotyk.Nie widze poprawy jak na razie.
I bawimy się.Co by się w chałupie nie zanudzić.I nie zwariować.I tak o to wymyśliłyśmy zabawe w SZPITAL.Tematycznie :)
I niech się schowa dr Zosia, Lekarze, Chirurdzy, Ostry dyżur ba! Dr House niech się schowa.
I miałyśmy respirator i stetoskop ze słuchawek, strzykawki, różne maści, termometry i bandaże też.
Dr Amelia każdym przypadkiem szczegółowo się zajęła stawiając trafne diagnozy :)
Wszyscy zostali uzdrowieni :) więc oby i nam przeszło i żeby choróbsko odeszło precz.



środa, 12 września 2012

Bez zmian

Tak jak w tytule.Chorobowo nadal.I ja i Mel.Jutro idziemy znów do lekarza.Pewnie skończy się antybiotykiem.Z przedszkolem przerwa.I pewnie znów małej będzie ciężko tam zostać.Bo codziennie rano mówi,że do przedszkola nie idzie.U mnie jakiś taki marazm.Nic mi się nie chce.Mam nadzieje,że to przez tą chorobę.Najlepsze,że wczoraj było tak gorąco,duszno,ludzie porozbierani a ja pod kołdrą i kocem z takimi dreszczami,że nie mogłam ich opanować.Podatna jestem bo jak Mel chora to ja zaraz też.
Wyszukałam sobie w internecie kolejne kryminały do kupienia bo już wszystko w domu przeczytane.A nuda doskwiera.I lista zrobiła się całkiem długa.Tylko jakiś przypływ gotówki byłby mile widziany i wskazany :)

Szukam pracy.Na razie próbuję tam zostawiać dokumenty gdzie mi pasuje a nie gdzie muszę.Jak już sytuacja będzie się przedłużać to nie będe wybierać tylko składać tam gdzie jest większa szansa na przyjęcie mnie do pracy.
I tak wczoraj wieczorem (godz.19:30) znalazłam ogłoszenie do prywatnego przedszkola na stanowisko pomocy nauczyciela.Budynek znajduje się dosłownie minutę drogi od mojej klatki.Dzwonie.Odbiera babka.Przedstawiam się,mówię ,że znalazłam ogłoszenie i chciałam się zapytać czy aktualne.A ta na mnie z mordą czy ja nie wiem która jest godzina,czy ja myślę,że ona o tej godzinie przeprowadza rekrutację,czy ja jestem poważna i ,że mam się zastanowić!Nad sobą!Ale darła się niemiłosiernie.Zdążyłam powiedzieć,że nigdzie nie jest napisane w jakich godzinach można się kontaktować a ta cipa się rozłączyła!!!
Noż psia mać.Skoro jej telefony o TEJ godzinie nie pasują to mogła nie odbierać albo zaznaczyć w ogłoszeniu w jakich godzinach można dzwonić.Tak sobie pomyślałam ,że skoro tak traktuje ludzi to jaka musi być dla pracowników a nie daj Boże dla dzieci.Co za babsztyl.Nie mogła powiedzieć na spokojnie ,że proszę zadzwonić jutro rano czy coś.

Z drugiej strony szczęście w nieszczęściu,że na razie nie pracuję.Co z tego że miałabym prace jak Mel zaczęła przedszkole i zaraz musiałabym brać zwolnienie żeby się nią opiekować.To raczej nikt by mi umowy nie przedłużył z okresu próbnego na jakąś inną tylko by mi podziękowali.Więc póki co niech tak będzie.A z czasem mam nadzieje,że znajdę coś odpowiedniego.Tylko tak trochę nudno i smutno jak ona już w tym przedszkolu jest.Więc stąd to poszukiwanie ciekawych książek dla zabicia czasu :)

Ech perspektywa idącej zimy (bo tam jesień to jeszcze przeżyję) jakoś nie działa na mnie zbyt dobrze :/

poniedziałek, 10 września 2012

Michael Jackson był kobietą

Oglądałam z Melą końcówke filmu Michael Jackson - This is it.Nie tam ,że jakąś wielką fanką byłam.
Znało się parę kawałków.Tyle.I tak siedzimy,słuchamy piosenek, Mel patrzy i mówi:
Pani lala i tany tany.
Zerkam na nią i nawijam "to nie pani to pan, zlituj się"
Ona zawzięcie Nieeee to paniiii

No ok.Włosy kręcone związane w kitke. Twarzy nie widać prawie bo okulary itd.Ale litości.
Król popu przecie.Ciekawe co powie jak ją kiedyś poinformuję, że Michael był kiedyś czarny :)